| by Zdzisław Jankiewicz | No comments

Jeszcze jeden egzamin – Geometria Wykreślna

Nie można pisania o pewnych zdarzeniach odkładać w nieskończoność. Proszę sobie wyobrazić, że nie bardzo już pamiętam, jak nazywał się wykładowca z przedmiotu, który spędzał nam swego czasu sen z oczu – „Geometria wykreślna”. Zdaje się był to dr Grzywacz. Imienia już na pewno sobie nie przypomnę, za co serdecznie pana doktora przepraszam. Sądzę, że podobnie jak większość wtedy naszych wykładowców uczył także na Politechnice Warszawskiej. To był dobry wykład. Nie wykład a raczej teatr. Można go było porównywać jedynie z wykładem prof. Tadeusza Trajdosa, chociaż wykłady prof. Trajdosa słynęły z jego umiejętności aktywizacji studentów do rywalizacji w opanowywaniu wiedzy i aktorstwa wykładowcy, zaś doktora Grzywacza w bogatej w rekwizyty scenografii. Na wykład przynosił z sobą długi drewniany wskaźnik (laserowych wskaźników jeszcze wtedy nie było) imitujący „prostą” i pokaźnych rozmiarów podło w którym oprócz piłeczek do gry w ping-ponga imitujących „punkty”znajdowała się rozkładana na płaszczyzny rzutowe „trójwymiarowa przestrzeń”. Wszystko po to, byśmy nauczyli się tworzyć rzuty dowolnego przedmiotu na trzy podstawowe płaszczyzny rzutowe i odwrotnie mając trzy rzuty przedmiotu wyobrazić go sobie jako przedmiot trójwymiarowy. Myślę, że będę lepiej zrozumiany, gdy opiszę rzuty kuli. Rzutem kuli na płaszczyzny rzutowe jest koło, jego brzeg – okrąg i wszystkie punkty zawarte w jego wnętrzu. Lokalizacje kół na rzutowych powierzchniach wyznaczają położenie kuli w przestrzeni. Ta wiedza stanowi podstawowe zasady rysunku technicznego i to nam wpajał dr Grzywacz. Nie był zwolennikiem naszej p. minister edukacji i zadawał nam prace do wykonania w czasie wolnym. Pierwszą był arkusz A-1 cały zapełniony różnego rozmiaru literami tuszem pisane technicznym pismem. O tych arkuszach wspomniałem w OKRUCHU „Kanonada”. Wtedy służyły nam jako tuby wzmacniające wydawane przez okno okrzyki. Literek było tam wiele. Duże i małe oraz cyfry. Każda literka powtarzana była wielokrotnie, tyle razy, ile mieściło się ich w jednym rzędzie arkusza A-1. Piszę o tym, bo nie wszystkie te same literki były do siebie podobne, a cały arkusz po zapełnieniu był nieco „zmęczony”. Pan doktor przeważnie prace pochwalił, ale później często proponował przeniesienie literek na drugą stronę arkusza, albo lepiej zaangażowanie w tym celu nowy arkusz brystolu. Mnie niestety to szczęście spotkało. To „zadanie domowe” było wyjątkowe pracochłonne. Inne (było ich więcej, nawet liczne po każdym wykładzie) raczej wymagały tzw. wyobraźni przestrzennej. Nauczyłem się rozwiązywać te zadania w nocy, po położeniu się spać. Zamykałem oczy, wyobrażałem sobie element będący w zadaniu stojący w kącie pokoju, wykonywałem w wyobraźni jego rzuty na podłogę i ściany. Jeżeli udawało mi się znaleźć rozwiązanie spokojnie zasypiałem. Na drugo dzień szkicowałem to co w nocy udało mi się znaleźć i zadanie rozwiązane. Nie chwaliłem się metodą, chociaż z mych rozwiązań niektórzy z kolegów korzystali. Pewnego razu moje koleżeństwo zostało narażone na szwank, gdyż zadanie rozwiązałem ostatniej nocy przed wykładem (może ćwiczeniami) pana doktora. Pytany dzień wcześniej wieczorem rozwiązania nie miałem, a na drugi dzień rano już tak. Pytający uważali to za co najmniej dziwne.

            Kłopoty z moją oryginalną metodą rozwiązywania zadań z geometrii wykreślnej zacząłem przewidywać na egzaminie. Na egzaminie ani czas, ani miejsce nie będą takie same. Nie można także będzie po rozwiązania zadania spokojnie zasnąć. Moje obawy były nieco na wyrost. W pytaniu egzaminacyjnym miałem zadanie nieco podobne do wcześniej rozwiązanego, nie mniej starałem się zastosować standardową metodę. Usiadłem w końcu sali, gdzie p. doktor egzaminował, zamknąłem oczy, wyobraziłem sobie mój mieszkalny pokój i wykonałem jak zwykle rzutowanie. Udało się. Chyba nawet otrzymałem niezłą z niego ocenę. Ten przedmiot jak większość innych na studiach technicznych wymagał nie tyle nauczenia się wykładanego materiału, co jego zrozumienia. Metody prowadzące do tego celu nie były ważne. Nawet tak oryginalne jak opisana powyżej.