| by Zdzisław Jankiewicz | No comments

Alarm – zajęcia dla Ministra Obrony Narodowej

            W ostatnich dniach wysłałem do wnuka Marcina ostatnią z części moich historycznych wspomnień do Blogu z myślą, że więcej pisał nie będę. Tymczasem aktualności bombardują mnie i co ważniejsze prowokują, by się wypowiedzieć. W takim razie odnotujmy, że jest historyczna rocznica końca II wojny 9 maja 2026, chociaż zdarzenia, które prowokują mnie do zabrania głosu z tą datą nie mają żadnego związku. Za to podpisany został przedziwny, wielomiliardowy kredyt o niewiadomym oprocentowaniu podobno na środki kierowane na obronę kraju. Podpisanie kredytu zawetowane zostało przez prezydenta Nawrockiego i z tego powodu podpisywane być nie powinno. Podpisy pod nim jednak złożyli ministrowie obrony narodowej i finansów i z tego powodu (jak twierdzą znawcy) chyba nie przez osoby do tego upoważnione. Brak pod nim najważniejszych podpisów premiera Donalda Tuska i prezydenta Nawrockiego. 

            Nie możesz czuć się komfortowo w kraju, w którym czołowi politycy prowadzą z sobą wojnę dosłownie na „śmierć i życie”. Nie jest tak po raz pierwszy. Gdy prezydentem był Lech Kaczyński Donald Tusk wtedy również premier wojował z nim podobnie. Skończyło się to tragicznie, jak niektórzy twierdzą też z tego powodu. W każdym razie miały wtedy miejsce zdarzenia, których z pewnością być nie powinno. Oddane zostało Rosjanom śledztwo dotyczące katastrofy samolotu i jego wrak. Ponieważ stało się to za jego sprawą, powinien za to stanąć przed trybunałem stanu. 

Postawmy sprawę jasno. Premier Donald Tusk nie jest postacią z mojej bajki. Uważam, że jego rządy były i są dla Polski szkodliwe. Ponieważ pamiętam, że na urząd premiera Polski wjechał na barkach dwóch osób: Władysława Kosiniaka Kamysza i Szymona Hołowni, którzy koniunkturalnie na potrzeby wyborów utworzyli tzw. Trzecią Drogę, do nich też nie pałam wyjątkowym szacunkiem i przyjaźnią. Nie wiem, dlaczego minister O-N czuł uprawniony do podpisania tego kredytu, ale takie wyskoczenie przed szereg znów nie byłoby pierwszy raz. Nie miejsce tu by wracać do tych starych zdarzeń. W każdym razie minister obrony narodowej niósł jak relikwię (obserwowałem ten fakt) ten dokument p. premierowi, wcześniej nazywając go (dokument) „wyjątkowym”. Jeżeli podzieli on los warunkowości środków na które wyraził zgodę były premier Mateusz Morawiecki, to o jego wyjątkowości wkrótce się z pewnością dowiemy. 

            Tymczasem aktualności nie skończyły się. Dzień później przypadkowi ludzie znaleźli w odległości ok. 20 km od rosyjskiej granicy na polu rozbitego obserwacyjnego „drona”. Doniesienie było skąpe. Były jakieś wzmianki o dronie większym, również obserwacyjnym, ale z informacji nie wynikało, by spadł. Podkreślono jednak, że nie były to drony bojowe, a tylko obserwacyjne. Wiemy o tych dronach dlatego, że uległy uszkodzeniu i spadły. O tych co nie spadły możemy nie wiedzieć. Co innego, gdyby to były drony bojowe, wtedy moglibyśmy dowiedzieć się o nich w sposób bardziej ewidentny. Chcę przypomnieć, że to również nie było pierwszy raz. Zdarzało się wcześniej.

            Szanowny Panie Ministrze Obrony Narodowej. Jako były oficer i pracownik naukowy Wojskowej Akademii Technicznej nie wiem, czy powinien pan podpisywać kredyty zaciągane przez Polskę. Raczej wątpię. Wiem natomiast, że naruszanie polskich granic niezależnie od tego czy są to granice lądowe, powietrzne czy morskie powinny pana wyjątkowo interesować. Naruszenie granic państwa to alarm. Alarm dla wszystkich, dla Pana, dla członków Sztabu Generalnego, ale i dla wojsk. Od wojsk ochrony pogranicza począwszy na wojskach specjalnych i wywiadu kończąc. Wszyscy powinni usilnie szukać metod ich wykrywania i środków niszczenia. Nad tym wszystkim powinien czuwać i organizować wszelkie działania właśnie minister O -N, czyli pan. My prości zjadacze chleba nie musimy wiedzieć jakie podejmowane są czynności. Jednak informacja, że naruszenie granic Rzeczpospolitej nie pozostaje beż reakcji stosownych służb powinna do nas dotrzeć właśnie od Ministra Obrony Narodowej.

Dodam jeszcze do tego, że do działań obronnych koniecznie powinny być włączone jednostki badawcze wojska i wojskowe uczelnie. Wiem co mówię. Odchodząc z czynnej służby wojskowej jeden z moich kolegów (wtedy doktor Karol Jach) zajmował się formowaniem pocisków kumulacyjnych, drugi (wtedy także doktor Henryk Madura) możliwością ich wykorzystania do rozproszonej obrony przed nisko lecącymi helikopterami bojowymi. Może coś z tych prac zostało? Drony to nisko i stosunkowo wolno lecące obiekty i do ich zwalczania nie potrzeba raczej pocisków kumulacyjnych. Wystarczą znacznie prostsze środki. Trzeba tylko zorganizować ich (dronów) wykrywanie i użyć stosowne metody zwalczania. Nie trywializuję zagadnienia. Potrzeba tu rzeczywiście pomysłowych i prostych rozwiązań.

            Widząc z jakim namaszczeniem niósł pan minister premierowi podpisany wcześniej dokument pożyczkowy doszedłem do wniosku, że do tego zadania przyłożył się pan minister z dużym nadmiarem. Czy jednak biorąc pod uwagę doniesienia o naruszeniu swych granic, Rzeczpospolita ma po to ministra Obrony Narodowej?